Jak będę duża, zostanę sobą

SONY DSC

Z Agnieszką Łukomską, autorką książki „Jak będę duża, zostanę sobą” oraz właścicielką gdyńskiej, rodzinnej kawiarni „Ciuciubabka” , rozmawiamy o tym, iż nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. 

Kim chciałaś zostać, jak byłaś mała?

Miałam różne pomysły na siebie, ale wyraźnie pamiętam okres, kiedy chciałam być „panią sprzedawczynią” – stać za ladą, wydawać towar i oczywiście brać za niego pieniądze 🙂 I oto po kilku innych ważnych historiach zawodowych, od blisko 5 lat, parzę kawę i jestem „kobietą za ladą”.

Ale zanim stanęłaś za ladą kawiarni, czym się zajmowałaś?

Mój życiorys zawodowy jest pyszny kawałek keksu. Dużo w nim wszystkiego. Z wykształcenia jestem tzw. panią redaktor, pracowałam jako korektorka, dziennikarka, hostessa, a nawet sprzedawczyni w piekarni. Jednak tak naprawdę moje dojrzałe życie zawodowe ukształtowała praca przez blisko 15 lat w działach marketingu dużych ogólnopolskich firm. I choć jak świeżo upieczona studentka polonistyki przez dobrych kilka lat zastanawiałam się, co ja robię w tym marketingu, to jednak moja przygoda, ba raczej małżeństwo z marketingiem, to było cudowne doświadczenie życiowe, które ukształtowało mnie i pozwoliło rozwijać swój wewnętrzny potencjał.

Mówisz o sobie, żartobliwie, że byłaś korpokicią, a dziś… kim jesteś?

Tak, te blisko 15 lat pracy w dużych firmach, o rozbudowanej strukturze zarządzania, sieci sprzedaży, oddziałach w całej Polsce, to praca niczym w klasycznej korporacji, choć ta firma, w której przepracowałam tyle lat była firmą o wyjątkowo rodzinnej atmosferze. A dziś, jestem u siebie. Blisko 5 lat temu spełniałam swoje marzenie o otwarciu rodzinnej kawiarni. Zamieniłam spotkania z zarządem na parzenie kawy i zabawy z ciastoliną z moimi małymi gośćmi.

Skąd takie marzenie?

Oczywiście, jak to w naturze bywa, zostałam mamą i ta kawiarnia sama mi się wymyśliła. Chciałam, aby kobiety takie jak ja miały miejsce, do którego mogą przyjść z dzieckiem, gdzie ktoś im poda ciepłą kawę, a one w tym czasie będą robić nic. Moja córka jest moją największą inspiracją, to dzięki niej powstała kawiarnia, to dzięki niej mam siłę i odwagę i to dzięki niej każdego dnia chce mi się chcieć robić wciąż nowe rzeczy. Czasem dzięki zadanemu przez nią jednemu pytaniu, dowiaduję się więcej o sobie i o świecie niż by mi powiedział najmądrzejszy Mr Google.

Za co lubisz swoją obecną pracę?

Ja tak naprawdę nie tyle prowadzę kawiarnie, a bardziej buduję społeczność. Każdego dnia pojawia się w moim życiu ktoś nowy, ktoś kto szuka miejsca, gdzie może nie tylko wypić kawę, czy zjeść ciastko bez poczucia winy, ale przede wszystkim może się poczuć jak u siebie – akceptowany, wysłuchany. W mojej kawiarni oprócz przyjaznej atmosfery i rodzinnej przestrzeni jest też bogaty program warsztatów dla dzieci, ale i dla kobiet. Otoczona kobietami wspieram je w ich marzeniach, motywuje, a do codziennej kawy podaję szczyptę inspiracji i dobrej energii.

A skąd się wziął pomysł na napisanie książki?

No właśnie chyba trochę z życia tej mojej kawiarnianej społeczności. To jest książka napisana w dużej mierze dzięki inspiracji kobiet, które poznaję w swoim codziennym życiu za barem. Przyglądając się im i przysłuchując, dostrzegłam jak wiele nas łączy, niezależnie od tego, w jakim jesteśmy wieku, ile mamy dzieci, jaki moment życia właśnie nadszedł. Jako kobiety mamy podobne obawy, nadzieje, podobne rzeczy nas wzruszają, powstrzymują i podobne rzeczy dodają nam skrzydeł i radości. Dzięki społeczności kobiet zgromadzonych wokół mojej kawiarni przelałam te przemyślenia na papier, bo poczułam, że wiele kobiet może uznać czytając tę książkę „tak, to o mnie”.

Jak udało Ci się wydać tę książkę?

To też sprawka społeczności, którą udało mi się zbudować wokół siebie. Książkę wydała samodzielnie w ramach selfpublishingu, a środki na nią pozyskałam w ramach zbiórki crowdfundingowej na portalu polakpotrafi.pl. To nie była bułka z masłem, tak sobie wstać i zawołać „hej, potrzebuję Waszym pieniędzy, aby spełnić swoje marzenie i wydać książkę”. Ale kiedy odważyłam się powiedzieć to „na głos”, zadziały się cuda. Nie ma rzeczy niemożliwych, trzeba po prostu odważyć się marzyć i poprosić o wsparcie. To cudowne uczucie, kiedy na Twoich oczach bliscy i zupełnie obcy Ci ludzie cegiełka po cegiełce dokładają swój wkład, by Ci się udało.

O czym jest ta książka?

Kiedy promowałam zbiórkę na książkę, wówczas najczęściej wspominałam, że jest to książka o każdej kobiecie, o Tobie, Twojej przyjaciółce, siostrze, mamie, sąsiadce. O drodze, jaką idziemy jako kobiety, o tym, co ze sobą dźwigamy, z czym się zmagamy i czego pragniemy. Dziś, kiedy emocje we mnie się rozwijają, myślę sobie, że to jest książka o miłości. O miłości do siebie, która pozwala zrezygnować z tego co nam nie służy, co nas obciąża, co uwiera jak za ciasne buty. O dochodzeniu do siebie, akceptacji i kochaniu siebie i życia takim jakim jest. O byciu sobą, bo tylko to ma tak naprawdę sens.

A co mówią o książce czytelnicy, dostałaś już jakieś informacje zwrotne?

Tak, pierwsze dotarły do mnie w środku nocy, kilka godzin po spotkaniu autorskim. Ich treść była mniej więcej taka „Mam jutro ważne spotkanie, jest 2 w nocy, przez Ciebie zaśpię do pracy, nie mogę przestać czytać :)”. Powoli spływają do mnie pierwsze opinie, które bardzo mnie wzruszają. Kobiety, które do mnie piszą, pytają „skąd to wiem, że to przecież o nich, że one też tak mają, że dziękują, że teraz widzą wszystko inaczej, że rozmazałam im makijaż :)”. Mężczyźni, którzy dzielą się swoimi opiniami, piszą, że to mądra książka i kupują ją lub pożyczają do przeczytania wszystkim bliskim sobie kobietom. To dla mnie ogromny prezent.

 

Rozmawiała Jowita.

Tagi: , ,

Podobne wpisy

by
Poprzedni wpis Następny wpis