Szczęśliwy traf. Jak zarobić na sztuce wielkie pieniądze?

@creativeboom Andy Warhol, Mint Marilyn (Turquoise Marilyn) 1962

Aukcje dzieł sztuki organizowane przez największe domy aukcyjne na świecie jak Christie’s i Sotheby’s zazwyczaj rozpalają do czerwoności nie tylko zainteresowanych ich kupnem kolekcjonerów, wszystkich miłośników sztuk pięknych, czy krytyków sztuki, ale i ludzi na co dzień zupełnie z tą dziedziną niezwiązanych. Co ciekawe, wielkie społeczne poruszenia wywołane medialnymi doniesieniami o zakończeniach najbardziej prestiżowych aukcji, spowodowane są często nie samymi dziełami tam wystawianymi, ale nieodłącznie związaną z ich zakupem kwestią finansową. Finansami krążącymi w artystycznej orbicie rządzi natomiast nierzadko czysty przypadek.

Sztuka warta miliony

Chociaż na dobrą sprawę nie sposób przeliczyć emocji, które płyną z obcowania z dziełami sztuki ani też czyjegoś mniejszego lub większego talentu, podając ich równowartość w konkretnej walucie, to jednak normą jest, że dani artyści nawet i mimowolnie są przypisywani przez znawców do poszczególnych półek finansowych. Choć to, dlaczego z dwóch tak samo hojnie obdarowanych talentem przez los artystów zaledwie jeden znajduje się na tak zwanym świeczniku, pozostaje często tajemnicą połączoną z najzwyklejszym łutem szczęścia, już sam mechanizm aukcyjny zazwyczaj prezentuje się dość prosto. Wyzwalają się emocje, padają coraz wyższe kwoty, tłum szaleje, kolekcjonerzy konkurują, a młotek prowadzącego aukcję raz po raz wybija coraz bardziej szalone kwoty, które czasem liczone są nie w tysiącach, ale milionach dolarów. Ot, wygrywa ten, którego pragnienie posiadania jest najsilniejsze.

@britannica
Roy Lichtenstein, 1963

Faktem jest, że obiekty, które wyszły spod pędzli, dłut, czy też innego rodzaju narzędzi mogących przysłużyć się w pracy twórczej największych mistrzów jacy zapisali się w historii sztuki, sprzedają się niekiedy za niebagatelne sumy. Dzieła twórców plasujących się na wspomnianych powyżej najwyższych półkach finansowych, kosztują krocie, a jeśli chodzi o zainteresowanie prasy, to sami artyści wiodą żywot porównywalny z żywotami celebrytów. Najbardziej intrygującym wydaje się być fakt, że mistrzami zostają okrzyknięci nie tylko artyści nagle odkryci, a tworzący wieki i niegdyś uznawani za gigantów sztuki, ale i twórcy współcześni, nierzadko młodzi i na dobrą sprawę wcześniej nikomu nieznani. Ponadto nagle zaczynają być sprzedawani za wielkie sumy. Jakież to wielkie zdziwienie, a w następnej kolejności szaleńcza radość nieraz zaczynała malować się na twarzach ludzi, którzy kupili kilka obrazów artysty o podobnej do powyższej biografii, wcale nie obierając sobie za cel zostania kolekcjonerem z prawdziwego zdarzenia i zarobienia na tym fortuny życia.

Banksy, słynny artysta prowokator tworzący street art w Wielkiej Brytanii, który nigdy nie ujawnił swojej twarzy, a więc i którego po dziś dzień owiewa intrygująca mgiełka tajemnicy, ni z tego ni z owego zaczął stał się jedną z najjaśniejszych gwiazd świata sztuki. Jego prace w ostatnich latach były sprzedawana nawet i za milion funtów. Ci, którzy zdecydowali się na ich zakup tuż przed chwilą, kiedy świat oszalał na punkcie artysty są lub co ciekawsze zdecydowali się na własną rękę przejąć jakiś z elementów tkanki miejskiej, na którym Banksy zostawił swój artystyczny ślad, dziś jednym słowem są w doskonałej sytuacji finansowej. Podobnie rzecz miała się z pracami artystów takich jak Andy Warhol, Francis Bacon, Mark Auerbach, Mark Rothko, czy Roy Lichtenstein.

@britannica
Banksy 2014

Tego typu sytuacje działy się także i na gruncie polskim. Tak było na przykład ze wszystkimi, którzy lata temu zdecydowali się na kupno obrazów Wilhelma Sasnala, kiedyś nikomu nieznanego studenta Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, dziś artysty o światowej sławie i jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich malarzy. Okazało się, że wszyscy posiadacze jego dzieł, które zresztą kupili za bardzo małe pieniądze, dziś mają szansę stać się ludźmi majętnymi. Jego praca zatytułowana „Palące dziewczyny” została sprzedana w 2008 roku za 457 tysiące dolarów, czyli w tamtym czasie około 1,5 miliona złotych. Dzieła sztuki z najwyższej estetycznej i intelektualnej półki można tym samym bez najmniejszego problemu zakwalifikować jako doskonałe zabezpieczenie finansowe. Wystarczy trochę szczęścia i przysłowiowy nos do interesów.

@magazynszum
Wilhem Sasnal, Angela Merkel 2017

Każdy może zostać kolekcjonerem

Jeśli nie mamy jeszcze odpowiedniego rozeznania mogącego dopomóc nam w kupowaniu dzieł sztuki, mogących przynieść nam za pewien czas nie lada finansowe korzyści, zacznijmy wprawiać się pomnażaniu gotówki na przykład w odrobinę innej branży, mianowicie bukmacherskiej. Tym samym warto uważniej przyjrzeć się zakładom organizowanym przez legalnych bukmacherów, które już dla wielkiej rzeszy osób stały się gwarantem szybkiego i bezpiecznego zysku. Gdy poczujemy, że nie jesteśmy nowicjuszami w temacie zarabiania pieniędzy w podobny sposób, znacznie łatwiej będzie nam wkroczyć na inne wody.

Powracając do tematu wprawy w typowaniu obiektów artystycznych, których to zakup może w przyszłości zaprocentować wielokrotnym pomnożeniem kwoty, za jaką je nabyliśmy, należałoby także poruszyć kwestię tego, jak należałoby się w niej ćwiczyć.

Istnieje kilka sposobów na wdrożenie się w tajniki rządzące światem sztuki. Zanim zaczniemy inwestować w dzieła nawet najmniejsze kwoty, dobrze jest zacząć gruntownie zapoznawać się z tematem, a więc rozpocząć małe prywatne śledztwo, co też aktualnie w artystycznej trawie piszczy. Zacznijmy odwiedzać targi młodej sztuki organizowane przez największe uczelnie artystyczne w kraju. Zapisujmy najbardziej interesujące nas nazwiska i obserwujmy, co też będzie się z nimi w najbliższym czasie działo. Zagłębiajmy się raz po raz w literaturę tematu, pisma branżowe, jak i artykuły publikowane na stronach internetowych domów aukcyjnych.

Uważnie śledźmy trendy, które jak to najczęściej z trendami bywa, po latach zapomnienia uwielbiają nieoczekiwanie powracać, triumfując na samiutkim topie. Nie obawiajmy się również nawiązywania kontaktów w tym świecie, nawet nie mając jeszcze przygotowania merytorycznego. Rozmowa z ludźmi, którzy zdają się być dobrze osadzeni w świecie sztuki, może zaprocentować zdobyciem niezwykle ważnej dla nas wiedzy. Zdajmy się na naszą intuicję i to, co w konkretnym dzieła do nas przemawia. Niezliczone przykłady na to, że na sztuce mogą zarabiać nie tylko znawcy tematu, ale nawet i laicy pokazują, że każdy ma szansę na to, by zostać kolekcjonerem.

 

 

Tagi:

Podobne wpisy

by
Poprzedni wpis Następny wpis