Poznajemy siebie tak naprawdę dopiero wtedy, gdy możemy się przejrzeć w czyichś oczach

W rozmowie z Iwoną Gołębiewską, o jej najnowszej powieści „Zaczekaj na miłość”.

Tytułowa miłość w pani najnowszej powieści nie jest łatwa, a przynajmniej droga do niej. Rozstanie, utrata dziecka. Czy czytając Pani książki możemy w nich spotkać wątki z pani życia?

Życie moich książkowych bohaterów to jedynie wymysł mojej wyobraźni, doświadczenia zawodowego i codziennej obserwacji ludzi. Nie piszę o sobie, choć na pewno moje przeżycia w jakimś sensie wpływają na wybór tematów powieści, kreację bohaterów. Jak każdy mam lepsze i gorsze dni, trochę już w życiu doświadczyłam różnych emocji, ale nie śmiałabym pisać w powieściach o sobie. Zazwyczaj moje bohaterki mają zupełnie inne cechy niż ja sama. A poza tym, prowadzę dość spokojne życie, nie ma w nim tylu wyzwań, przygód, trudności, co w moich powieściach.

W “Zaczekaj na miłość”, pisze pani: “Samotność nie powinna być naszym przeznaczeniem. Poznajemy siebie tak naprawdę dopiero wtedy, gdy możemy się przejrzeć w czyichś oczach.” Co chciała pani uświadomić czytelniczkom?

Myślę, że człowiek sprawdza siebie dopiero w relacji z innymi. Wtedy ujawnia się jego charakter, sposób traktowania ludzi, styl rozmowy, podejście do wspólnie wykonywanych zadań, radzenie sobie z trudnościami czy konfliktami. Człowiek to przecież emocje. Jednym słowem, zachowaniem może kogoś urazić lub podbudować. Nie bez powodu zależy nam na tym, by inni nas lubili, liczyli się z naszym zdaniem. Samotność tego nie gwarantuje. Dlatego zawsze powtarzam, że trzeba iść do ludzi, bo tylko pośród nich człowiek wie, że żyje.

Czytając Pani książki czuje się, że są to historie zaczerpnięte wprost z życia. Czy bohaterki mają swoje pierwowzory?

Od ponad dziesięciu lat pracuję z ludźmi jako wykładowca, szkoleniowiec, terapeutka. To dało mi solidne podstawy, by poznać ich emocje, motywacje do działania, sposoby myślenia. Ta wiedza służy mi do konstrukcji bohaterów i zapisu ich historii. Jeśli spotkam w realnym życiu konkretną osobę, to oczywiście mogę się nią zainspirować. Jednak nie opiszę jej w powieści. To mi daje pewność, że nie przekroczę pewnych granic, nikogo nie urażę. Zresztą, nie narzekam na wyobraźnię i moje powieści to przede wszystkim jej zasługa 🙂

W swoich powieściach podejmuje Pani trudne tematy społeczne. W najnowszej pojawiło się nawet uzależnienie od dopalaczy… Czy jest jakaś kwestia, którą chciałaby pani podjąć, lecz czuje pani opór?

Myślę, że powieść obyczajowa jest idealnym medium do poruszania ważnych tematów. Chociaż nie jest to takie łatwe, by w fabułę wpleść trudne wątki i uniknąć takiej maniery pouczania, dawania dobrych rad, wymądrzania się. Na pewno potrzebni są bardzo realistycznie bohaterowie. Tacy, których moglibyśmy spotkać w pracy, w parku, u znajomych. Potrzebna jest też ciekawa historia, która będzie tłem dla ważnych tematów. W „Zaczekaj na miłość’ poruszam trudny watek uzależnienia od dopalaczy. Mamy postać Kamila – chłopaka, który się pogubił, szuka szybkiego zarobku, nie baczy na konsekwencje. Kończy się to dla niego tragicznie. Jako autorka ponoszę odpowiedzialność za to, co w powieści pokaże, dlatego piszę o tym, na czym się znam i mam pewność, że przekazana wiedza jest sprawdzona.

Ponoć z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciu, z kolei pani jest wręcz orędowniczką rodzinnych więzi! Widzi w nich pani siłę?

W moich powieściach nigdy nie ma idealnego wizerunku rodziny. Jest wręcz przeciwnie – pokazuję jak człowiek może być uwikłany w relacje rodzinne. Wcale nie tak często są one oparte na bliskości, wzajemnym szacunku, rozmowach, wsparciu. Co mają powiedzieć osoby z rodzin tzw. trudnych, patologicznych lub takich, które pod pozorami idealnego życia skrywają zło, które dzieje się w domowym zaciszu? To, co otrzymamy od rodziny w dzieciństwie i w okresie dorastania, to już zawsze z nami zostanie. I ja to pokazuję w powieściach. Ponadto myślę, że każdy z nas musi się rozprawić z rodziną i jasno ustalić wspólne relacje w dorosłym już życiu.

Dziękuję za rozmowę!

Tagi:

Podobne wpisy

by
Poprzedni wpis Następny wpis