Kilka słów o marynarce

Nie ma chyba drugiego takiego elementu garderoby jak marynarka. Niezaprzeczalnie jest częścią odzieży, jaką można uznać po prostu za niezastąpioną i która dosłownie potrafi w wielu sytuacjach uratować nam życie. Gdy bowiem mamy pod ręką idealnie  skrojoną i uszytą z dobrej jakości materiału marynarkę, niestraszne nam wszelkie niespodziewane wyjścia, na których powinnyśmy prezentować się nienagannie.

Trzeba nadmienić, iż marynarka nie od zawsze była synonimem szyku, jakim jest dzisiaj. Otóż dekady temu stanowiła przede wszystkim odzienie noszone głównie przez robotników oraz marynarzy. Jak to jednak było z wieloma strojami i ona przeszła wielką metamorfozę, a nawet i więcej, bo czekał ją niespodziewany awans społeczny. Najwięksi europejscy krawcy zajmujący się tworzeniem garderoby najmożniejszych, po pewnym czasie zachwycili się tym typowo robotniczym elementem stroju i na początku XX wieku zaczęli zachęcać do jego noszenia elity. Za ojczyznę marynarki uznaje się zaś Wielką Brytanię, a za jednego z pierwszych ich amatorów jednego z  angielskich monarchów, Edwarda VII.

@elle_ferguson

 Brytyjski wynalazek

Z pewnością za interesujący trzeba uznać fakt, że to właśnie brytyjscy krawcy uchodzą za największych propagatorów wprowadzenia marynarek na salony. Początkowo ich pomysłem było zaproponowanie marynarek jako części stroju jeździeckiego. Tu właśnie tkwił klucz do pokochania marynarek przez brytyjską arystokrację, bo jak wiadomo jeździectwo uznawali od dawien dawna za swój sport narodowy i swą wielką dumę. Dzięki szlachetnie prezentującej się marynarce nareszcie można było poświęcać się temu przyjemnemu zajęciu w eleganckim, a więc i w iście brytyjskim stylu.

Jak można się spodziewać, średnie i niższe klasy od zawsze bacznym okiem obserwowały wszelkie poczynania arystokracji, w tym oczywiście również i jej sposób ubierania się. I zwykli ludzie zapragnęli włączyć do swojej garderoby odzież tak chętnie noszoną przez angielskich dżentelmenów. Tym sposobem z szaf elit marynarka powędrowała do niemalże wszystkich brytyjskich domów, a stamtąd rozproszyła się na cały świat. Mężczyzna bez marynarki wkrótce zaczął być uważany za kompletnego abnegata. Mało kto chciał za niego uchodzić, więc jeśli w danej chwili nie miano funduszy na zakup marynarki, robiono wszystko co w mocy, by utrzymywać przyjazne relacje z kimś o podobnej figurze i rozmiarze, a od kogo w razie czego mogłoby się marynarkę pożyczyć.

@elle_ferguson

Prezent od Coco Chanel

Nie można jednak nie wspomnieć o kolejnej rewolucji z marynarką w tle, innymi słowy tego, że po czasie zaczęła być noszona również przez kobiety. Był to szczególny moment w historii mody, który mnóstwo osób uznało wręcz za kontrowersyjną. Pierwsze panie, które zdecydowały się pokazać publicznie w marynarkach znalazły się pod ostrzałem krytyki,  a ich zachowanie zostało uznane za zdecydowanie mało zabawny żart. Prawdą było to, że wiele osób było na ten śmiały krok nieprzygotowanych, zwłaszcza że dotąd marynarka była czymś, co bezsprzecznie przynależało do męskiego świata. Kojarzyła się nie tylko z szykiem, ale i z dominacją, siłą oraz pewnością siebie. Moment, w którym kobiety zaczęły nosić marynarki można więc uznać nie tylko za nowy, elektryzujący etap tworzenia się wielkiej mody, ale i za śmiały ruch znajdujący się w polu wciąż powoli kształtującego się feminizmu. Pierwszą gwiazdą światowego formatu, która zdecydowała się założyć nie dość, że marynarkę, to cały smoking była Marlena Dietrich. To właśnie ona w latach trzydziestych zaczęła otwierać paniom oczy na to, że i przecież kobietom bardzo do twarzy w strojach tego typu.

@hellofashionblog

Marynarka pewnym krokiem wkroczyła jednak do szaf kobiet za sprawą pewnej francuskiej legendy mody, mianowicie Coco Chanel. Kreatorka naprawdę nazywająca się Gabrielle Bonheur Chanel uwielbiała czerpać inspiracje z męskiego stylu, a co robiła bez względu na krytykę. Bez dwóch zdań pociągał ją również garnitur, w tym naturalnie marynarka. Postanowiła, że zrobi wszystko, by najbardziej umiejętnie przełożyć ten typowo męski wynalazek na kobiecy język mody. I tak zaczęła nadawać swym tweedowym żakietom linie nasuwającym na myśl kobiece ciało. Marynarki zaprojektowane przez Coco zyskały efektowne wcięcia w talii. Zostały skrócone, co zaczęło jeszcze lepiej podkreślać sylwetkę i zyskały detale, które mogły być zarezerwowane tylko dla kobiet, jak na przykład ozdobne ściegi i guziki. Miały w sobie coś bardzo szczególnego, bo i słodycz i coś surowego. Wpisywały się tym samym w ukochany przez Coco styl niewymuszonej elegancji. Po tym jak marynarki zaczęły być noszone przez paryską śmietankę, czyli klientki Coco, marzenia o urokliwych żakiecikach jej autorstwa wspaniale łączących męski i damski pierwiastek zaczął snuć dosłownie cały Paryż. Marynarki już na dobre zapisały się w historii kobiecej mody.

@blondesandcookies

Nowe życie marynarki

Nie ma chyba kobiety, w której szafie nie znalazłoby się marynarki lub dwóch. Sprawa ma się z nią podobnie jak z „małą czarną”. To obowiązkowy element bez którego naprawdę trudno zbudować pełną garderobę, w której możemy bez trudu znaleźć rzeczy na każdą okazję. Najciekawsze co jednak zadziało się ostatnimi czasy w modzie, a co bezpośrednio łączy się również z tematem marynarki jest to, że zmienił się jej charakter. Marynarki wciąż są uznawane za niebywale eleganckie, a które przy doborze odpowiednich dodatków, na przykład w wersji garniturowej mogą służyć nam za stroje odpowiednie na najbardziej wyszukane okazje. Co więcej, marynarka przestała być kojarzona jedynie ze sferą oficjalnej elegancji, a została poszerzona o sferę codzienną.

To, co kiedyś wydawałoby się nam niewyobrażalne, tak jak na przykład założenie adidasów do wytwornie prezentującej się kraciastej marynarki nawiązującej stylem do brytyjskiej arystokracji z początku XX wieku, dziś jest już na porządku dziennym. Ten jakże śmiały zabieg stylizacyjny wprowadzony kilka sezonów temu przez czołowych, światowych projektantów został zaakceptowany. I tak gdy dziś wyjmujemy marynarkę z szafy nie musimy dopasowywać do niej szykownej spódnicy i równie elegancko prezentującego się obuwia. Czas udowodnił, że świetnie będziemy wyglądały we wspomnianej arystokratycznej marynarce połączonej z dżinsami i ulubionymi sneakersami. Mieszajmy więc dowolnie style i przekornie żonglujmy elegancją i stylem casual. Dzięki temu możemy być sobą także w często uznawanych za oficjalne marynarkach. Warto przypomnieć sobie o tej części garderoby właśnie wczesną jesienią, gdy słota nie daje się nam aż tak we znaki. Świetnie sprawdzi się wówczas w zestawie z golfem, póki co służąc za cieńszy płaszcz.

@blogging4style

 

Tagi: , , , , , ,

Podobne wpisy

by
Poprzedni wpis Następny wpis